Art Book Studio Blog

Karty MENU

Dziś chciałym napisać o trochę innym odłamie działalności naszej pracowni, zwracając się szczególnie do restauratorów.

 

Trafia do mnie coraz więcej klientów prosząc o wykonanie niezwykłych kart menu, czegoś czego nie ma konkurencja, czegoś co będzie stanowiło o image’u restauracji, nie zaś było przykrym dodatkiem. Na szczęście kończy się era zalaminowanych kart, związanych sznurkiem, a właściciele, czy klienci coraz częściej zwracają uwagę na jakoś oferowanego wyrobu.

 

Przez długi czas argumentem, któzy przytaczali restauratorzy było szybkie brudzenie się kart i ich nietrwałość, dlatego stawiali na laminowanie i niską cene, kosztem wyglądu. Na szczęście czasy kiepskich materiałów pokryciowych już dawno minęły. Przedstawione przeze mnie na poniższych zdjęciach realizacje dla poznańskiej restauracji „Babette” wykonane są w akrylowane płótno Mondial Metallic, umożliwiające czyszczenie nawet wilgotną szmatką.

 

 

Wyklejka również jest zrobiona z tego samego materiału. Zamaskowane mosiężne śruby umożliwają, szybką wymianę wkładu, a nie rzucają się zupełnie w oczy.

 

 

 

 

Oczywiście na życzenie klienta jesteśmy w stanie wykonać całą kartę menu od A do Z. Projekt graficzny, druk, nie stanowi dla nas żadnego problemu.

 

 

Uzupełnieniem kart menu, są płatniki kelnerskie, karty win, czy nawet zapałki z logiem waszej restauracji.

Wybór materiałów w naszej firmie jest naprawdę spory i nie ogranicza się tylko do wyboru płócien. Niektórzy klienci wybierają najbardziej ekskluzywny materiał pokryciowy jakim jest skóra. Tu na przykładzie płatnika kelnerskiego wykonanego dla restauracji w hotelu „Blow up hall 5050″

Opublikowano w Z życia pracowni | Skomentuj

URLOPOWO :)

PRZEPRASZAM WSZYSTKICH TYCH, KTÓRZY WŁAŚNIE TERAZ ZAPRAGNĘLI SKORZYSTAĆ Z USŁUG ART BOOK STUDIO. NIESTETY, DO 15 SIERPNIA JEST TO NIEMOŻLIWE. WYJECHALIŚMY NA URLOP I PRACOWNIA JEST NIECZYNNA. ZAPRASZAMY PO POWROCIE! :)

Opublikowano w Z życia pracowni | 1 Komentarz

album do fotografii dziecięcej, czyli wasz zwycięzca w konkursie.

Po dłuższym czasie nieobecności z powodu odświeżania wizerunku naszej firmy (tej stacjonarnej – zapraszamy wszystkich do odwiedzenia, zmiany są naprawdę spore) nadszedł czas na rozwiązanie facebookowego konkursu. Wybranym przez was albumem okazał się „leżakowy” album. Dlaczego leżakowy? O tym za chwilę. Bardzo cieszymy się z zainteresowania, które wzbudziliśmy. Zanim napiszemy jaka jest nagroda, parę słów o zwycięskim albumie.
Pomysł na ten album narodził się jak to zwykle bywa nagle i zupełnie niespodziewanie.
Zamawiający, świeżo upieczeni rodzice nienarodzonego wtedy jeszcze małego Franka, zapragnęli albumu, który przedstawiałby historię ich dziecka. Pomyślałem, że musi być to coś oryginalnego i uniwersalnego. Poruszyłem więc na poszukiwanie odpowiedniego materiału. W moim ulubionym sklepie z materiałami, zobaczyłem to czego szukałem, Kolorowe płótno w paski. Bardzo wesoły i ciekawy materiał. Idealny dla dorastającego szkraba. Gdy już podszedłem z zakupionym materiałem do kasy, sprzedawca poinformował mnie, że wybrane przeze mnie płótno, to płótno leżakowe. Ucieszyło mnie to tym bardziej, że lubię nietypowe materiały i wyzwania. Wkład postanowiłem wykonać z kolorowego kartonu, pod kolor okładki. Karton 250g/m². Zresztą. Popatrzcie sami.

tak prezentował się materiał.

tu już mamy gotowy album.

kolorowy karton wkładu albumu.

 

tak prezentuje się album z wykonanym do niego pudełkiem.

A teraz ważne informacje! Jedna z osób, które zagłosowały na któryś z nominowanych albumów, wygra swój własny. Taki jak zaprezentowany na poniższym zdjęciu. Czekajcie, więc na maila. A wszystkich, którym tym razem się nie poszczęściło, proponujemy zakup, cena 99zł. Album do zdjęć oprawiony jest w wysokiej jakości jedwab z motywem róż w kolorze fioletowym. Grzbiet albumu to naturalna skóra cielęca w kolorze fioletowym. Serce albumu stanowi ręcznie szyty wkład wykonany z papieru Rives Tradition o gramaturze 350gr/m² w kolorze czarnym. Każda z 22 kart przełożona jest jedwabistym papierem japońskim o strukturze kwiatów mrozu który chroni zdjęcia przed zarysowaniem i uszkodzeniem.

Opublikowano w Albumy do zdjęć, Z życia pracowni | Skomentuj

A obiecałem nie zanudzać :)

Mimo, że obiecałem nie zanudzać już w temacie albumów, to czuję się wywołany do tablicy. Tablicy jak najbardziej facebookowej :) Bardzo cieszę się z Waszego drodzy goście, tak ogromnego zainteresowania. Wychodząc naprzeciw tym wszystkim, którzy zachęcają mnie bym opowiadał dalej i wychwalał „owoce pracy swych rąk”, postanowiłem uczcić 113 facebookowego fana :). No, co!? Okrągła liczba wymaga szczególnego podejścia. Drodzy moi zdeklarowani fani i Wy, którzy nie skorzystaliście jeszcze”lubiejącej łapki”, ogłaszam: I Wielki Art Bookowy Konkurs. Zasady są proste. Poniżej prezentuję zdjęcia trzech unikalnych albumów, które powstały w przeciągu ostatniego roku w pracowni na ulicy Gołębiej 3. Oczywiście nie musicie wysyłać sms-ów :) Wystarczy, że na stronie ArtBookStudio zagłosujecie wybierając album, o którym mam opowiedzieć w pierwszej kolejności. Zwycięży ten z albumów, który zgromadzi największą liczbę ” lubię to”. Głosowanie trwać będzie do końca miesiąca. Nagrodę dla jednego z głosujących zdążę na pewno wymyślić :) Chyba wszyscy lubimy niespodzianki, prawda!? :) Głosowanie czas zacząć!

1. Pamiątka z afrykańskiego Safari, czyli coś dla pogromców lwów…


2. Album z leżaka, czyli gdy znajdziemy kolorowy kawałek materiału…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

3. Najpierw miałem kawałek skóry, później przyszedł pomysł na oprawę, czyli nie bójmy się inspiracji…

 


Liczę na powszechny :) udział w głosowaniu. Serdecznie pozdrawiam ;) fanki z UA w Poznaniu, o tegorocznych Portfolio też będę wspominał…

Opublikowano w Albumy do zdjęć | 4 Komentarze

Albumowo ślubnie cd.

Pewnego dnia trafił do mojej pracowni pewien fotograf szukający albumów. Długo opowiadał o ubogim polskim rynku, rzemieślniczym zaścianku i wyższości wyrobów sprowadzanych przez niego ze słonecznej Italii. Oczywiście pozbawiony możliwosci obrony rodzimych wyrobów, pech chciał, że w tym czasie nie miałem żadnego gotowego albumu, poległem w polemicznym starciu z Panem fotografem. Ale tamta wizyta sprowokowała mnie by poszukać informacji na temat tak chwalonych albumów. Poraz kolejny nieoceniony okazał się Pan Google :) Jakie było moje zdziwienie gdy okazało się, że głowną tajemnicą owych albumów jest ich skórzana okładka … Nagle okazało się, że ja też jestem twórcą „włoskich” albumów :) Obejrzyjcie zresztą  sami … Okładka tego albumu wykonana jest ze skóry cielęcej. W projekcie tym zrezygnowałem ze wszelkich ślubnych dosłowności dekoratorskich na rzecz wyeksponowania plastyczności jakie daje skóra. Tylko przy użyciu tego naturalnego i bardzo szlachetnego materiału możliwa jest zabawa we wszelkie zagłębienia, wypukłości i zaokrąglenia burzące monotonie płaskiej okładki.

Tym razem wkład wykonałem z jasnego kartonu.  Przekładki między kartami, na które wkleja się zdjęcia, zrobione są z papieru japońskiego.  Szycie ręcznie  nićmi daje gwarancje trwałości mimo intensywnego użytkowania :) Moje albumy najczęściej powstają na indywidualne zamówienie, dlatego nie ma najmniejszego kłopotu z wykonywaniem personalizujących akcentów na okładce czy wkładzie. Jako ciekawostkę opowiem, że wspomniany Pan fotograf wrócił kiedyś przynosząc pod pachą uszkodzony album. Czy mógłby  pan to naprawić, spytał. Spróbuję, odparłem. Po oględzinach stwierdziłem, że album składający się z trzech osbnych części , przedniej i tylnej okładki, oraz grzbietu sklejony był za pomocą taśmy dwustronnej. Co przy sporym formacie i ciężarze samego albumu nie wytrzymało już wklejania zdjęć do wnętrza albumu…Niewiele mogłem poradzić bez radykalnej ingerencji w konstrukcję tego albumu…

Operacja na szczęście przebiegła udanie, toteż klient był zadowolony. Jednak jakież było jego zdziwienie gdy dowiedział się, że jego skórzany album jest tak naprawdę wykonany z tkaniny poliestrowej pokrytej warstwą polichlorku winylu, czyli ze skaju, powszechnie nazywanego, nie wiedzieć dlaczego ekoskórą.  Kolejny okazało się, że tanio nie zawsze oznacza dobrze. Może nawet nie to jest najważniejsze, ważniejsza jest konkluzja, że język polski daje wiele możliwości interpretacji. Skórzany to jednak nie to samo, co ze skóry, podobnie jak złoty niekoniecznie oznacza zrobiony ze złota. Na tym skończymy już chyba temat albumów, żeby nikogo nie zanudzać, choć muszę przyznać, że wiele innych, którymi chciałbym się pochwalić jeszce pozostało.

Opublikowano w Albumy do zdjęć | Skomentuj

Albumy ślubne – kontynuacja

Dzisiaj zapraszam na kolejną część obiecanej prezentacji Albumowo ślubnych dokonań. Oto kilka zdjęć tradycyjnego albumu. Okładkę wykonałem jest z poliuretanowej ekoskóry, jako motyw dekoracyjny wykorzystałem haft zaprzyjaźnionej z Art Book Studio Artystki, która jest sprawczą siłą prezentowanych dzisiaj realizacji :) Aga dzięki !!!

Etui pokryte z dwóch odcieni płótna naturalnego z podkreślającym charakter realizacji motywem dekoracyjnym. W tym przypadku użyłem drewna egzotycznego do wycięcia Pary Młodej, pojawiającej się też w formie haftu na okładce albumu.

 


Drugi z prezentowanych albumów to propozycja dla ceniących naturalne materiały i prosty desing .


Do wykonania tego etui wykorzystałem tekturę falistą, a kawałek litej tektury oklejonej płótnem i drewnem egzotycznym stworzył dekor. Po otwarciu wieka pudełka, bo tym razem etui miało właśnie taki kształt, pojawia się album , którego okładkę stanowi drewno Maranti, a grzbiet wykonany jest z piłowanej skóry.

Motywem przewodnim tego projektu jest Para Młoda na nowej drodze życia, Ten właśnie element pojawia się na okładce albumu


Oczywiście takie i wiele innych albumów jest dostępnych w Pracowni na ul. Gołębiej 3. Jeśli szukacie prezentu, albo pragniecie utrwalić swoje przeżycia na kartach albumów sygnowanych przez Art Book Studio zapraszam serdecznie, proszę też o pytania, chętnie odpowiem na wszystkie.

A w następnym odcinku cyklu ślubnie i Albumowo :) zaprezentuję własne wariację na temat tak popularnych albumów „włoskich” :) ze skóry naturalnej.

Opublikowano w Albumy do zdjęć | Skomentuj

Ślub, wyjątkowa okazja na wyjątkowy zestaw

Zbliża się wielkimi krokami lato, wraz z nim sezon wakacyjno urlopowy i … ślubny :)
Jednym słowem sezon na albumy do zdjęć . Wykonywanie i sprzedaż albumów to jedna z dziedzin działalności Art. Book Studio. Dlatego w powołanej właśnie do życia kategorii „Albumy” prezentował będę najciekawsze tego typu realizacje. Na początek zestaw ślubny w skład którego oprócz albumu wchodzi jeszcze Księga Pamiątkowa zwana także Księgą Gości :)  na zdjęciu w dodatkowym wewnętrznym etui a także teczka na płyty DVD. Całość dopełnia jak zwykle etui. Zestaw ten został wykonany z zastosowaniem kilku materiałów pokryciowych. Piłowana skóra została wykorzystana na grzbiety, płótno Platex Coloret Laminated Brown do wykonania okładek, papier flokowy do wyklejenia wnętrza, Walnut PCV do wykonania okładki zewnętrznej Etui, sklejka mahoniowa, z której wykonano dekory podkreślające ślubny charakter zestawu. Zapraszam do współpracy fotografów zajmujących się fotografią ślubną i poszukujących dla swoich zdjęć odpowiedniej oprawy :) Już wkrótce kolejne realizacje Ślubnych albumów

Opublikowano w Albumy do zdjęć | 2 Komentarze

Policzmy się, … czyli ilu nas jest? Ludzi którym zależy by Introligatorstwo było Sztuką

Czas zacząć nową kategorię blogowych rozważań na temat introligatorstwa w Polsce.
Dzięki analizowaniu odwiedzin na mojej stronie, wiem, że zagląda tutaj grono kolegów po fachu. Ja postępuję dokładnie tak samo, czyli śledzę na bieżąco to, o czym piszą inni. A oto miejsca w polskim Internecie gdzie warto szukać informacji:
http://introligatornia-tylkowski.blogspot.com/, bez wątpliwości najlepszy polski blog introligatorski. Dzięki Jacku za wiele cennych informacji.
http://introligatorstwobookbinding.blogspot.com/ , Panie Jurku pozdrowienia z Poznania
http://librariumpl.blogspot.com/ , Pani Dominiko przepraszam,że dopiero na trzecim miejscu. Choć wiem, że kobietom należy się pierwszeństwo, to pozycja ta spowodowana jest prawie rocznym oczekiwaniem na kolejny wpis  :)
http://antyksobieski.blogspot.com/ , Panie Pawle życzę dalszego rozwoju i wielu realizacji z zakresu introligatorstwa artystycznego.
Jeśli kogoś pominąłem to bardzo przepraszam, jedynym tego powodem jest brak mojej wiedzy na temat innych blogów introligatorów polskich… Apeluję, więc UJAWNIJCIE SIĘ!!!
To właśnie te wizyty na stronach internetowych innych polskich introligatorów są jedyną możliwością by zobaczyć co słychać w naszym środowisku. Powód jest jeden i oczywisty, brak jakiejkolwiek organizacji, która by skupiała nas w działaniach dla rozwoju czy propagowania introligatorstwa, jako sztuki. Wiem, to stwierdzenie ogólnikowe i górnolotne :) Porozmawiajmy, więc o bardziej praktycznych możliwościach wspólnego działania. Czy nie dobrze byłoby podzielić się swoimi osiągnięciami, ciekawymi realizacjami, ale i kłopotami, niepowodzeniami? Czy nie dobrze byłoby móc porozmawiać na temat stosowanych technik czy narzędzi? Wymieniać się informacjami na temat miejsc gdzie warto zaopatrywać się w potrzebne nam do pracy materiały? Ciekaw jestem Waszych opinii Koleżanki i Koledzy na ten właśnie temat. Zapraszam do dyskusji w formie komentarzy, nadsyłania własnych informacji i propozycji … Może z czasem przekształcimy tą kategorię w forum…


Na początek kilka informacji ode mnie.
Jedno niewielkie urządzenie, wręcz obsadka na zwykłą żyletkę spowodowała prawdziwą rewolucję w mojej pracy. Być może znacie ją wszyscy i niepotrzebnie o tym wspominam, ale jeśli jest jeszcze ktoś, kto mozolnie przygotowuje skórę do oprawy przy użyciu noża, kamienia litograficznego czy tafli szkła, to bezwzględnie polecam Scharf-Fix.
Urządzenie do cieniowania skóry, nieocenione wszędzie tam gdzie potrzebujemy
jak najmniejszej grubości skóry. Schaff-Fix dostępny jest min w sklepie internetowym Talas http://talasonline.com/
Kolejną małą rewolucją było wprowadzenie do szycia wkładów taśmy Ramieband. Sięgnąłem po nią przy okazji realizacji opraw XIX wiecznych półskórków. Osłabione krawędzie składek, mimo oczywiście zabiegów konserwatorskich, wymagały zeszycia wkładów w inny niż zazwyczaj sposób. Nie chciałem ich dodatkowo osłabiać szyjąc na wcinaną przędze. Dlatego poszukiwałem innego sposobu. Idealnym rozwiązanie było zastosowanie właśnie taśmy Ramieband. Łączy w sobie praktycznie wszelkie zalety, jest cienka, wytrzymała roztrzepuje się jak przędza. Doskonale nadaje się do oporkowanych grzbietów i do łączenia okładki z wkładem . Dzięki temu,że Ramieband występuje w dwóch szerokościach stosuję ją teraz praktycznie do każdego szytego wkładu. Wiem, zaraz ktoś powie, że wadą jest ograniczona dostępność i wygórowana cena. Otóż nie ! znalazłem ją w polskiej hurtowni pasmanteryjnej gdzie zakup minimalnej ilości czyli 10 sztuk to wydatek dużo mniejszy niż cena sprowadzenia jednego opakowania tej taśmy z wspomnianego już Talasa. Oczywiście informacje gdzie Ramieband można w Polsce kupić zdradzę. wszystkim zainteresowanym, którzy postanowią się odezwać i zabrać glos w dyskusji.

Opublikowano w Policzmy się, … czyli ilu nas jest? | 8 Komentarze

Najlepsze życzenia

Życzenia dla nas wszystkich z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych.

gilotyna krause zaatakowana przez króliki czyli wielkanocna instalacja

W takim wyjątkowym czasie chętnie składamy sobie dobre życzenia.

Nie będę silił się na oryginalność. Wszystkim starym i nowym Przyjaciołom i Klientom Art Book Studio życzę wszystkiego co najlepsze, radości, gwaru rozmów przy rodzinnym stole, ale też odrobiny spokoju, wyciszenia i wielu, wielu rozmaitych powodów do zadowolenia.

A dla gości zamiejscowych, jako specjalny dodatek fotograficzny owoc dzisiejszego spaceru po poznańskim Starym Rynku

 

I na koniec świąteczne postanowienie i jednocześnie obietnica.

BĘDĘ CZĘŚCIEJ UMIESZCZAŁ WPISY NA BLOGU.

Opublikowano w Z życia pracowni | Skomentuj

Niezwykłe losy „zwykłych” książek

Często ze strony Klientów pada pytanie czy oprawiam bądź naprawiam „zwykłe” książki. Staram się wtedy odpowiadać, że coś takiego jak „zwykła książka” nie istnieje. Bo przecież poza okładką, papierem, ba, nawet treścią na tym papierze wydrukowaną o niezwykłości każdej z nich decyduje ładunek emocjonalny i swoista więź która rodzi się między książką a jej czytelnikiem, właścicielem. Dlatego jestem przekonany, że każda trafiająca do mnie jest niezwykła, bez względu na wiek czy treść.

Dzisiaj chciałbym przedstawić jedną z kilku  z pozoru zwyczajnych realizacji, także po to by przekonać wszystkich, że warto ratować każdego z naszych książkowych przyjaciół.

Pisma Adama Mickiewicza z serii Biblioteka pisarzy polskich wydane w Lipsku koniec XIX w. Okładka z pięknie zachowanym oryginalnym  bogato złoconym tłoczeniem charakterystycznym dla XIX wiecznej szkoły niemieckiej.

Trafiła do mnie z typowymi dla opraw wykonanych z płótna naturalnego uszkodzeniami, przetarcia na krawędzi uszkodzonym przegubem okładki, rozerwanym grzbietem. Zastosowałem naprawę z wykorzystaniem wzmocnień z dobranego kolorystycznie płótna . Przy tego typu realizacjach nie staram się ukryć swoich ingerencji w strukturę oryginalnej oprawy. Oczywiście nie zapominając o estetyce dbam by naprawiona okładka wytrzymała kolejne długie lata przyjaźni ze swym właścicielem.

Uszkodzony grzbiet, rozdarcia płótna, przetarte krawędzie, czyli coś na co cierpi niejedna książka z wielu bibliotecznych półek.

A oto efekt pracy . Jak zwykle spora satysfakcja i kolejny zadowolony Klient – bezcenne. Dalsze losy „zwykłych”   książek juz wkrótce.

Opublikowano w Lecznica dla książek | Skomentuj
  • Translate

    EnglishFrenchGermanItalianPortugueseRussianSpanish
  • Grzegorz Lewandowski

    Grzegorz Lewandowski

    Kiedy wiele, wiele lat temu zaczynałem swoją przygodę z introligatorstwem nie miałem innego wyjścia...

    Bo jakie można mieć wyjście gdy ma się dziadka introligatora, ojca introligatora, a dwójka braci ojca to, jak łatwo się domyśleć, też introligatorzy.

    Wszyscy Oni to wybitni przedstawiciele tego zawodu. Tworzyli legendę Introligatorni B. Lewandowski powstałej w 1921 roku. Dwadzieścia lat temu moje introligatorstwo było obowiązkiem podporządkowania się rodzinnej tradycji. Potem nastąpiły lata nauki sztuki introligatorskiej i równie ważnej umiejętności prowadzenia firmy od najlepszych z możliwych mistrzów, no bo nie ma to jak rodzina!

    Lata szukania własnej drogi w tym zawodzie, lata pokory, euforii i zniechęcenia. Jednym słowem lata rodzenia się prawdziwego uczucia do własnego zawodu. Jestem szczęśliwym człowiekiem, gdyż dane mi jest robić to co naprawdę lubię. z miłości do książek i sztuki introligatorskiej powstała moja prawdziwa duma, Art Book Studio, pracownia z książkowym sercem w logo...

  • Ostatnio dodane

  • Kategorie

  • Archiwa