Zmiany, zmiany, zmiany…

Tyle razy planowałem powrót do pisania, tyle razy starałem się przywrócić do życia tego bloga… Bezskutecznie próbowałem  wygospodarować, czas by móc go poświęcić  pracy na tym polu. Brakiem czasu można tak wiele wytłumaczyć… Natłok innych obowiązków czy własne lenistwo. Brak czasu słowo wytrych… No dobrze nie będę się tłumaczył… Wróciłem, mam nadzieję, że na dłużej.

Tytułowe „Zmiany” jakie miały miejsce na przestrzeni ostatnich dwóch lat, które upłynęły od ostatniego wpisu na blogu, (!), dotyczyły wielu aspektów mojego życia. Zarówno zawodowego,  jak  i prywatnego…Pracownia  bardzo się zmieniła. Rozrosła się i zmężniała… Do zespołu dołączyło kilka nowych osób, z niektórymi drogi z kolei się rozeszły. Najdynamiczniej rozwijającą się częścią firmy są Karty Menu Lewandowski, której profil na Facebooku jest Wam z pewnością znany. Jeśli nie, to pora to nadrobić : https://www.facebook.com/kartymenu  Nasze Karty Menu są powodem do dumy  dla nas  ich twórców, czyli zespołu grafików, zajmujących się projektowaniem, drukarni, która projekty te „przelewa na papier” i introligatorni wykonującej okładki  spinającej projekt  w spójną całość. Oto kilka przykładowych realizacji, o których postaram się opowiedzieć  szczegółowo w dziale Karty Menu, który powstanie na blogu.

3 kolory

Okładka Karty Menu

Personalizacja zrobiona w technice intarsji

Juta na Karcie

Najpierw worek do kawy, teraz w nowej odsłonie czyli Karta Menu z juty

dwukolorowe tłoczenie na gorąco na okładce z płótna akrylowanego czyli "kolejni nasi w Warszawie"

Już wkrótce przedstawię obszerniejsze wpisy dotyczące tych oraz wielu, wielu innych realizacji Kart Menu.

 

Ale, że nie samymi kartami Introligatornia Lewandowski żyje, to zapraszam tych, którzy jeszcze nie wiedzą, przypominam tym co polubili.  Jednym słowem profil na Facebooku www.facebook.com/ArtBookStudio wciąż nadaje. Sporo tam nowości szczególnie z Lecznicy dla Książek.

Nie miałem czasu. Mam Stasia :-)

Na koniec jeszcze jedna, chyba najważniejsza zmiana. Tym razem dotyczy ona sfery bardzo prywatnej, bo jak wspominałem i na tym polu wiele się wydarzyło… Parafrazując myśl przeczytaną na jednym z zaprzyjaźnionych blogów. Trochę mnie nie było ale miałem swoje powody :-)

 

Ten wpis umieszczono w kategorii Z życia pracowni. Możesz dodać go do zakładek permalink. Dodawanie odpowiedzi Trackback do tego wpisu zostało zablokowane, ale możesz dodać komentarz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

24 972 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

  • Translate

    EnglishFrenchGermanItalianPortugueseRussianSpanish
  • Grzegorz Lewandowski

    Grzegorz Lewandowski

    Kiedy wiele, wiele lat temu zaczynałem swoją przygodę z introligatorstwem nie miałem innego wyjścia...

    Bo jakie można mieć wyjście gdy ma się dziadka introligatora, ojca introligatora, a dwójka braci ojca to, jak łatwo się domyśleć, też introligatorzy.

    Wszyscy Oni to wybitni przedstawiciele tego zawodu. Tworzyli legendę Introligatorni B. Lewandowski powstałej w 1921 roku. Dwadzieścia lat temu moje introligatorstwo było obowiązkiem podporządkowania się rodzinnej tradycji. Potem nastąpiły lata nauki sztuki introligatorskiej i równie ważnej umiejętności prowadzenia firmy od najlepszych z możliwych mistrzów, no bo nie ma to jak rodzina!

    Lata szukania własnej drogi w tym zawodzie, lata pokory, euforii i zniechęcenia. Jednym słowem lata rodzenia się prawdziwego uczucia do własnego zawodu. Jestem szczęśliwym człowiekiem, gdyż dane mi jest robić to co naprawdę lubię. z miłości do książek i sztuki introligatorskiej powstała moja prawdziwa duma, Art Book Studio, pracownia z książkowym sercem w logo...

  • Ostatnio dodane

  • Kategorie

  • Archiwa