Ewangeliarz – odsłona trzecia czyli efekt końcowy.

Nadszedł czas bym przedstawił Wam efekt moich prac nad oprawą ewangeliarza. Prezentację pragnę rozpocząć od etui. Jak zwykle w tego typu realizacji jest to dla mnie niezbędne dopełnie całości. Podobnie jak w przypadku okładki jako podstawowego materiału użyłem drewna oliwnego połączonego z plótnem bawełnianym. Wnętrze wyściela miękki aksamit


Pierwsze spojrzenie na gotową realizację

Firmowa wklejka musiała zostać zmieniona. Zwykle drukowana na kartonie, tym razem wygrawerowana na kawałku drewna oliwnego.


Szczegół, ale jakże ważny. Widoczna na zdjęciu tasiemka służy do wyciągania księgi. Ze względu na to, że zdecydowałem się by wykorzystać pudełko z czterema ściankami, tasiemka jest niezbędna. Powoli wycofuję się z tego rozwiązania, w nowszych futerałach stosuję już inna konstrukcję pudełka. Zobaczycie je wkrótce przy okazji prezentracji nowych albumów.

Zostając w klimacie pasmanteryjnych dywagacji :) przedstawiam zdjęcie z dwoma urokliwie tkanymi tasiemkami, które tworzą zakładki do Ewangeliarza. Były w oryginalnej oprawie i tak mi się spodobały, że postanowiłem wykorzystać je w nowym wcieleniu oprawy.


Jeszcze jedno spojrzenie na tasiemki :) prawda, że urokliwe?


No to może jeszcze raz :)


Sporo pracy, jak zwykle z resztą, kosztowało mnie wykonanie barwionego brzegu w tej oprawie. Tym bardziej, że przepis na jego wykonanie znałem tylko z książkowego opisu. Efekt tych zabiegów oceńcie sami.


Mój przepis na barwienie brzegu techniką grafitowania. By uzyskać bardzo ciemną metalicznie połyskującą powierzchnie za pomocą temperówki ścieramy maksymalnie miękki wkład grafitowy ołówka na proszek, który mieszamy z z przygotowanym roztworem białka z wodą i ucieramy na jednolitą papkę . Następnie wcieramy ją w brzeg książki, oczywiście konieczne jest wcześniejsze wytrwałe szlifowanie jego powierzchni, ale ta czynność jest niezbędna przy każdej technice barwienia. Na początku wcieramy palcem, następnie oczywiście bardzo miękkim pędzlem, takim jak do farb akrylowych. Po wyschnięciu polerujemy agatem, woskujemy,  ponownie polerujemy i tak aż do skutku, czyli do osiągnięcia zamierzonego efektu.
Całość tej realizacji ciężko zamknąć w ramy jednej określonej techniki. Bo to niby Bradel, ale nie do końca, wiele inspiracji i zapożyczeń, a wszystko we własnej interpretacji. Ale czy nie oto właśnie chodzi by tworzyć wykorzystując najlepsze wzorce, jednak robić to „po swojemu”? Zwróćcie uwagę na kapitałkę, tym razem zdecydowałem się zrobić ją ze skóry w kolorze metalicznie srebrnym. Z tego samego mateiału zrobine były taśmy do szycia wkładu. Jak widzicie pojawiają się w gotowej oprawie, co oczywiście jest efektem owego czerpania wzorów.

Szczególne podziękowania chciałbym przekazać Pani Magdalenie Kuczmie. To Ona przekonała mnie bym podjął się wykonania tej oprawy. Zafacynowała opowieścią o całkowicie nieznanym maleńkim kościele. Urzekła i zainspirowała własnym projektem wystroju kościelnych wnętrz. Pani Magdo dziękuję za to wyzwanie i za pozostawienie niezbędnej swobody :) zobaczcie sami czy to wnętrze nie jest inspirujące?

zdjęcie zaczerpnięte ze strony http://kuczma.eu/

Kolejne podziękowania należą się mojemu koledze Ryszardowi Włodawcowi za pomoc okazaną przy realizacji tego zamówienia. To dzięki Niemu i jego pracownikom możliwe było wykonanie srebrnych elementów użytych w tej oprawie.

Ricardo Duże Dzięki!!!

Ten wpis umieszczono w kategorii Z życia pracowni. Możesz dodać go do zakładek permalink. Dodawanie odpowiedzi Trackback do tego wpisu zostało zablokowane, ale możesz dodać komentarz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

26 279 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

  • Translate

    EnglishFrenchGermanItalianPortugueseRussianSpanish
  • Grzegorz Lewandowski

    Grzegorz Lewandowski

    Kiedy wiele, wiele lat temu zaczynałem swoją przygodę z introligatorstwem nie miałem innego wyjścia...

    Bo jakie można mieć wyjście gdy ma się dziadka introligatora, ojca introligatora, a dwójka braci ojca to, jak łatwo się domyśleć, też introligatorzy.

    Wszyscy Oni to wybitni przedstawiciele tego zawodu. Tworzyli legendę Introligatorni B. Lewandowski powstałej w 1921 roku. Dwadzieścia lat temu moje introligatorstwo było obowiązkiem podporządkowania się rodzinnej tradycji. Potem nastąpiły lata nauki sztuki introligatorskiej i równie ważnej umiejętności prowadzenia firmy od najlepszych z możliwych mistrzów, no bo nie ma to jak rodzina!

    Lata szukania własnej drogi w tym zawodzie, lata pokory, euforii i zniechęcenia. Jednym słowem lata rodzenia się prawdziwego uczucia do własnego zawodu. Jestem szczęśliwym człowiekiem, gdyż dane mi jest robić to co naprawdę lubię. z miłości do książek i sztuki introligatorskiej powstała moja prawdziwa duma, Art Book Studio, pracownia z książkowym sercem w logo...

  • Ostatnio dodane

  • Kategorie

  • Archiwa