Albumowo ślubnie cd.

Pewnego dnia trafił do mojej pracowni pewien fotograf szukający albumów. Długo opowiadał o ubogim polskim rynku, rzemieślniczym zaścianku i wyższości wyrobów sprowadzanych przez niego ze słonecznej Italii. Oczywiście pozbawiony możliwosci obrony rodzimych wyrobów, pech chciał, że w tym czasie nie miałem żadnego gotowego albumu, poległem w polemicznym starciu z Panem fotografem. Ale tamta wizyta sprowokowała mnie by poszukać informacji na temat tak chwalonych albumów. Poraz kolejny nieoceniony okazał się Pan Google :) Jakie było moje zdziwienie gdy okazało się, że głowną tajemnicą owych albumów jest ich skórzana okładka … Nagle okazało się, że ja też jestem twórcą „włoskich” albumów :) Obejrzyjcie zresztą  sami … Okładka tego albumu wykonana jest ze skóry cielęcej. W projekcie tym zrezygnowałem ze wszelkich ślubnych dosłowności dekoratorskich na rzecz wyeksponowania plastyczności jakie daje skóra. Tylko przy użyciu tego naturalnego i bardzo szlachetnego materiału możliwa jest zabawa we wszelkie zagłębienia, wypukłości i zaokrąglenia burzące monotonie płaskiej okładki.

Tym razem wkład wykonałem z jasnego kartonu.  Przekładki między kartami, na które wkleja się zdjęcia, zrobione są z papieru japońskiego.  Szycie ręcznie  nićmi daje gwarancje trwałości mimo intensywnego użytkowania :) Moje albumy najczęściej powstają na indywidualne zamówienie, dlatego nie ma najmniejszego kłopotu z wykonywaniem personalizujących akcentów na okładce czy wkładzie. Jako ciekawostkę opowiem, że wspomniany Pan fotograf wrócił kiedyś przynosząc pod pachą uszkodzony album. Czy mógłby  pan to naprawić, spytał. Spróbuję, odparłem. Po oględzinach stwierdziłem, że album składający się z trzech osbnych części , przedniej i tylnej okładki, oraz grzbietu sklejony był za pomocą taśmy dwustronnej. Co przy sporym formacie i ciężarze samego albumu nie wytrzymało już wklejania zdjęć do wnętrza albumu…Niewiele mogłem poradzić bez radykalnej ingerencji w konstrukcję tego albumu…

Operacja na szczęście przebiegła udanie, toteż klient był zadowolony. Jednak jakież było jego zdziwienie gdy dowiedział się, że jego skórzany album jest tak naprawdę wykonany z tkaniny poliestrowej pokrytej warstwą polichlorku winylu, czyli ze skaju, powszechnie nazywanego, nie wiedzieć dlaczego ekoskórą.  Kolejny okazało się, że tanio nie zawsze oznacza dobrze. Może nawet nie to jest najważniejsze, ważniejsza jest konkluzja, że język polski daje wiele możliwości interpretacji. Skórzany to jednak nie to samo, co ze skóry, podobnie jak złoty niekoniecznie oznacza zrobiony ze złota. Na tym skończymy już chyba temat albumów, żeby nikogo nie zanudzać, choć muszę przyznać, że wiele innych, którymi chciałbym się pochwalić jeszce pozostało.

Ten wpis umieszczono w kategorii Albumy do zdjęć. Możesz dodać go do zakładek permalink. Dodawanie odpowiedzi Trackback do tego wpisu zostało zablokowane, ale możesz dodać komentarz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

26 588 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

  • Translate

    EnglishFrenchGermanItalianPortugueseRussianSpanish
  • Grzegorz Lewandowski

    Grzegorz Lewandowski

    Kiedy wiele, wiele lat temu zaczynałem swoją przygodę z introligatorstwem nie miałem innego wyjścia...

    Bo jakie można mieć wyjście gdy ma się dziadka introligatora, ojca introligatora, a dwójka braci ojca to, jak łatwo się domyśleć, też introligatorzy.

    Wszyscy Oni to wybitni przedstawiciele tego zawodu. Tworzyli legendę Introligatorni B. Lewandowski powstałej w 1921 roku. Dwadzieścia lat temu moje introligatorstwo było obowiązkiem podporządkowania się rodzinnej tradycji. Potem nastąpiły lata nauki sztuki introligatorskiej i równie ważnej umiejętności prowadzenia firmy od najlepszych z możliwych mistrzów, no bo nie ma to jak rodzina!

    Lata szukania własnej drogi w tym zawodzie, lata pokory, euforii i zniechęcenia. Jednym słowem lata rodzenia się prawdziwego uczucia do własnego zawodu. Jestem szczęśliwym człowiekiem, gdyż dane mi jest robić to co naprawdę lubię. z miłości do książek i sztuki introligatorskiej powstała moja prawdziwa duma, Art Book Studio, pracownia z książkowym sercem w logo...

  • Ostatnio dodane

  • Kategorie

  • Archiwa